Kongregacja Oratorium Filipini
O witaj Rodzicielko białego jak śnieg Kwiatu,
Panienko, słodka Ozdobo,
Chwało moja najwznioślejsza"

Sługa Boży Ksiądz Wawrzyniec Kuśniak

 

 

Historia życia Wawrzyńca Kuśniaka wydaje się być zwyczajna. Nie ma w niej nic, co by zmuszało do olśniewającego zachwytu. A jednak jest on człowiekiem, który wywarł potężny wpływ na ludzi, pośród których przyszło mu żyć. Po latach rozgłosu i zainteresowania, pamięć o nim, podtrzymywana jedynie w klasztorze świętogórskim, trochę wygasła. Niewątpliwie jednak zasługuje na odnowienie tej pamięci, chociażby przez fakt zrealizowanych w swoim życiu wartości uniwersalnych, takich jak:

  • dobroć

  • życzliwość

  • wrażliwość na ludzkie sprawy

Kim był ten człowiek - kapłan, którego ciało dobrze zachowane, spoczywa w podziemiach świętogórskiej Bazyliki? Głównym źródłem informacji o życiu ks. Wawrzyńca Kuśniaka jest Pamiątka Jubileuszu Dwuchsetletniego Zgromadzenia XX. Filipinów na Górze Świętej Gostyńskiej, w której znajduje się pierwsze spisane świadectwo o Słudze Bożym. Jest to dzieło o tyle cenne, że odwołuje się do bezpośrednich świadków życia ks. Kuśniaka i głównie na jego podstawie powstało to opracowanie, które ma uczynić postać skromnego Gostyniaka z Czarnkowa, bardziej znajomą.

 

Szukając drogi

Wawrzyniec Kuśniak urodził się 1 sierpnia 1788 r. w Czarnkowie n. Notecią. Od dzieciństwa myślał o tym, żeby zostać księdzem. Nim jednak to pragnienie się spełniło, była jeszcze przed nim długa droga. W drugiej klasie gimnazjum, umarł jego ojciec Józef, ubogi rybak. Z powodów finansowych musiał opuścić szkołę w Wałczu. Szesnastoletni Wawrzyniec do domu rodzinnego nie wrócił, aby nie komplikować i tak trudnej sytuacji rodzinnej. Podjął się pracy stróża dworskiego, dokładnie psiarni dworskiej w Wojciechowicach k. Jarocina, a w roku 1808 na dworze Bińkowskiego w Mchach k. Śremu został pisarzem gospodarskim i ekonomem.

Kuśniak do Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri na Świętej Górze wstąpił w 1811 r. dzięki ówczesnemu superiorowi ks. Kacprowi Szpetkowskiemu, którego poznał w Mchach. Rozpoczynając życie klasztorne 23-letni Wawrzyniec uniknął wieloletniej służby wojskowej w pruskiej armii. W klasztorze uzupełnił wykształcenie, a następnie w 1813 r. został wysłany na studia teologiczne do Poznania. Upragnione święcenia kapłańskie przyjął w Lendzie 14 stycznia 1816 r. z rąk biskupa Antoniego Raczyńskiego. Po powrocie na Świętą Górę, powierzono mu różne zadania. Najpierw został opiekunem Bractwa Różańcowego, do którego obowiązków należało głoszenie nauk w niedziele i święta oraz przyjmowanie pielgrzymów. Następnie powierzono mu funkcję mistrza nowicjatu, a od 1827 r. został ekonomem klasztoru.


Pierwszy wśród równych

W 1839 r. ks. Wawrzyniec Kuśniak został wybrany przez pozostałych księży, w większości pochodzenia szlacheckiego, na przełożonego wspólnoty. Na wielkość i siłę jego osobowości wskazuje fakt, że pomimo dysonansu społecznego, doskonale radził sobie z rządzeniem tą republiką szlachecką, jaką stanowiła wtedy Kongregacja Oratorium. Nigdy nie posiadał z powodu swego pochodzenia kompleksu: chętnie wspominał o ubogiej rodzinie swej, że za młodu na podłej był służbie. O tym, jak roztropnie pełnił funkcję Proboszcza, jak ją nazywano, świadczy fakt, że na urzędzie przełożonego pozostał przez 9 kadencji, czyli 27 lat, aż do śmierci. Wielokrotnie proszono go po wyborze, aby tę funkcję przyjął ponownie.

Na życie Wspólnoty wywierał wpływ nie tyle słowem, co przykładem. Jego arystokracja ducha, często przerastała arystokratyczne pochodzenie rodowe innych w klasztorze. Cel jakiemu podporządkował swój styl rządzenia, który w Kongregacji Oratorium nie opiera się na bezdyskusyjnych poleceniach, lecz na uszanowaniu wolności drugiego, był zawsze jeden: zachowanie zgody i jedności.

Cechą wiodącą jego osobowości była niewątpliwie, według świadectwa jemu współczesnych, niezachwiana wiara w ludzką dobroć. Sam wielokrotnie z powodu tej wiary doświadczał rozczarowania, ale wszystko znosił, byle miłości nie psuć, a wierzył wszystkiemu z prostotą dziecka. Czy była to oznaka słabości? A może tylko ludzie sami doświadczający Dobra i realizujący je w swoim życiu, są w stanie uwierzyć w dobre intencje innych? Wawrzyniec Kuśniak zrozumiał prawidło zdrowego rozwoju osobowości wytyczone przez założyciela Kongregacji Oratorium - ks. Filipa Neri z Rzymu, aby do dobrego życia pociągała nie tyle bojaźń, czy lęk, co miłość. Do argumentu siły uciekają się najczęściej ludzie słabi, na słabość zaś, mogą pozwolić sobie tylko ludzie naprawdę mocni.



Z ubogimi

Jako przełożony, ks. Kuśniak miał możliwość korzystania z majątku kongregacyjnego dla czynienia miłosierdzia wobec potrzebujących, których w XIX-wiecznym Gostyniu, nie brakowało. Do stałej praktyki klasztoru należał coroczny Boży obiad, który odbywał się w Wielki Czwartek. O rozmachu tego przedsięwzięcia świadczą same liczby: rozdawaniem obiadu, który gotowano 3 dni, zajmowało się 37 osób; 750 osób otrzymało jeszcze dodatkowo zapomogę pieniężną o łącznej wartości 25 talarów. Dla 12 najstarszych spośród ubogich przygotowany był specjalny obiad, przy którym według specjalnego rytuału, usługiwał sam ksiądz Proboszcz.

Szacunek, jaki ma Proboszcz Świętej Góry dla ubogich, jest charakterystycznym rysem jego duchowości i osobowości. Cierpliwie wysłuchiwał wszelkich bied ludzkich i skutecznie przychodził im z pomocą. Raz zapomniawszy o danej obietnicy pomocy pewnej kobiecie, gdy ta musiała na niego dłużej czekać przy furcie klasztornej, po wspomożeniu jej w podwójny sposób, na kolanach prosił ją o wybaczenie. Takim postępowaniem zdobywał sobie niesamowity szacunek wśród ludzi. Źródło takiej postawy ks. Kuśniaka wobec ubogich, tkwiło w jego przekonaniu, że wszystko, co sam posiada jest darem. Zawsze miał przy sobie pieniądze, aby nigdy nie wymówić się od udzielenia jałmużny, nawet jeśli wiedział, że osoby proszące, nie zasługują na nią. Na co dzień uprzejmy, życzliwy, ujmował zwykłą ludzką dobrocią.

Jego styl bycia - to czynienie dobra, zanim zostanie o nie poproszony. Był przy tym zawsze dyskretny i delikatny. W swoim testamencie z 24 lutego 1866 r. zapisał: pieniądze, które oddadzą dłużnicy, mają być rozdane między ubogich, jeśli nie oddadzą, darować.



W codzienności

Dni powszednie Sługi Bożego wyznaczała wierność równomiernie rozłożonym obowiązkom, które służyły rozwojowi duchowemu, trosce o upiększenie Bazyliki oraz materialny wzrost dóbr klasztornych. Dzień zaczynał ok. 3 nad ranem. Przed śniadaniem, a już po porannym rozmyślaniu i modlitwach, towarzyszyli mu bracia, których miał zwyczaj częstować tabaką, którą sam przestał zażywać rok przed śmiercią, ale nigdy nie przestał jej nosić przy sobie i uraczać innych. Godziny poranne ks. Kuśniak spędzał zawsze w kościele na modlitwie i słuchaniu spowiedzi, aż do obiadu. Tej czynności kapłańskiej był szczególnie oddany, w czym mógł przewyższyć, (jak zauważył Ks. abp Antoni Baraniak podczas przemówienia na I-szej Sesji Trybunału Procesu Informacyjnego Sługi Bożego), mając na uwadze ilość pielgrzymów nawiedzających Świętą Górę, słynnego Proboszcza z Ars - Jana Viane'a. Już jako młody kapłan gromadził przy konfesjonale więcej penitentów niż inni, znani z wielkiej pobożności filipini. Domyślamy się, że przyczyną tego była wielka łaskawość X. Kuśniaka na grzeszniki, która zaufaniem i dobrą otuchą napełniła penitentów. (...) X. Kuśniak miał dar dobroci i łagodności; czuć było w jego duszy ostry na siebie samego żywot, ale gdy usta otworzył, słowa jego były słodkie, w oczach jaśniała uprzejmość, zgoła owiał przystępującego do siebie tchnieniem swojej miłości.

Poza klasztor Proboszcza wyciągały tylko ważne sprawy kongregacyjne lub posługa kapłańska, o czym wspomina w swoim Dzienniku bł. Edmund Bojanowski, który bywał po nabożeństwach w kościele, także na kawie w klasztorze.

Po obiedzie ks. Wawrzyniec często, dla wytchnienia chodził do stajni. Konie były jego pasją. Przy nich wypoczywał. Nigdy jednak nie pozwolił sobie na ekskluzywną powózkę lub rasowe konie. Dzień kończył także na modlitwie i chodził spać najpóźniej ze wszystkich, około godz. 23:00.



W działaniu

Portret, jaki nam się wyłania ks. Kuśniaka, objawia nam jego styl życia, jako uporządkowany i wymagający, ale może też trochę statyczny. Tymczasem jest to człowiek czynu, którego porządek wewnętrzny przekłada się na działalność zewnętrzną. Doświadczenie, jakiego nabrał będąc ekonomem w Mchach, przydało mu się w klasztorze. Jego dewiza życia brzmiała:

Tak żyjmy, jakbyśmy jutro umierać mieli,
a tak pracujmy, jakbyśmy na wieki żyli.


Już zaraz po święceniach był traktowany, jako ekspert w sprawach gospodarczych. Zasada, którą się kierował, przyniosła efekt, na który nie trzeba było długo czekać. Jako przełożony zatroszczył się o prawne uporządkowanie granic gruntów klasztornych w Bodzewie, Drzęczewie i Błażejewie. Za jego rządów obniżono i wyrównano wzniesienie prowadzące do kościoła z głównego traktu, gdzie zdarzały się niebezpieczne wypadki. Wyczuwając koniunkturę na tworzącym się w XIX w. rynku włókienniczym, wprowadził w gospodarstwie klasztornym hodowlę owiec hiszpańskich (merino-prekos), w gospodarce rolnej likwidował nieużytki. W trzech folwarkach klasztornych zostały wybudowane mieszkania dla ekonomów, a prawie wszystkie domy zostały pokryte dachówką.

Ks. Kuśniak troszczył się także o moralność ludzi, którym przewodził jako duszpasterz, dlatego doprowadził do zamknięcia gorzelni w Błażejewie. Nieświadomość spowodowana alkoholem zawsze jest niebezpieczna, lecz szczególnie była groźna w czasie niewoli narodowej.

Ks. Wawrzyniec był dobrym menadżerem. Ale jeden przyświecał mu cel: Sanktuarium, aby było piękne. Tym bardziej, że Bazylika potrzebowała poważnego remontu: dachu nad zakrystią i bocznymi kaplicami, naprawienia kopuły. Przyozdobienia oczekiwało także wnętrze kościoła świętogórskiego. W latach 1864-67 niemieccy artyści Juliusz Frank i Mikołaj Baur wypełnili prezbiterium freskami, które radowały ks. Kuśniaka już na koniec życia.

Sługa Boży czynnie popierał także różne stowarzyszenia powstałe dla szerzenia kultury rolniczej i społecznej na ziemi gostyńskiej. Pokaźnie wspierał dzieło budowy Instytutu, prowadzone przez E. Bojanowskiego, który pomoc jaką otrzymał od Proboszcza Świętej Góry, tak relacjonuje: Jakież było moje uszczęśliwienie, gdym przeliczył samymi papierami kassowymi 400 tal.!!! Podziękowałem nasamprzód Bogu, a potem i kochanego oddawcę uściskałem serdecznie. "Królewską" zapomogą pieniężną i drewnem z lasu obdarowała Kongregacja świętogórska, pod przewodem ks. Kuśniaka także dwa inne klasztory: Jezuitów w Śremie i Reformatów w Goruszkach.



Śmierć, która niczego nie kończy

21 stycznia 1866 r. Proboszcz Świętej Góry obchodził Jubileusz 50 - lecia kapłaństwa. Obchody uroczystości były utrzymywane przed dostojnym Jubilatem w tajemnicy: Wszyscyśmy się na ten dzień cieszyli, jakby dzieci na złote gody starego rodzica; miasto i okolica się gotowała; liczni znajomi i przyjaciele z bliska i z daleka przysyłali posłańce aby o dniu uroczystym się dowiedzieć - a jubilat kochany w prostocie i pokorze serca, niczego się zgoła nie spodziewał. Wśród przybyłych gości znaleźli się dostojni przedstawiciele duchowieństwa z Ks. Biskupem Stefanowiczem na czele, emerytowany generał Chłapowski z Turwi oraz arystokracja. W darze od Kongregacji Jubilat otrzymał piękny krzyż ze słoniowej kości, sprowadzony z Monachium.

Jednak już od jakiegoś czasu ks. Wawrzyniec źle się czuł i przeczuwał swoją bliską śmierć. Mawiał co raz częściej: już czas na mnie, już koniec idzie. Obchody jubileuszowe nie przebiegały więc w nienaruszonej radości: Pamiętamy, kiedy nam kładł stare ręce swoje na głowy, jak rzucił raz poraz oczami na kościół, a w tych oczach widać było płaczliwe żegnanie się z świątynią, której tyle lat swego życia przeżył, z synami swymi, których całą duszą kochał, i z tłumem ludu pobożnego, który go czcił i wielbił więcej jak ojca, śmiemy powiedzieć, jak świętego.

Ks. Wawrzyniec Kuśniak umarł rankiem 15 marca 1866 r. Został pochowany w podziemiach Bazyliki, gdzie do dzisiaj spoczywa w specjalnie mu poświęconej krypcie. Życie ks. Wawrzyńca Kuśniaka pokazuje w dzisiejszych czasach, że jest możliwe pogodzenie głębokiej duchowości i praktyczności w działaniu. A nawet więcej: pokazuje, że głębia ducha jest praktyczna. Ks. Kuśniak prowadząc bardzo intensywne życie wewnętrzne, jak każdy mistyk, bardzo realnie patrzył na świat. Ukazuje przez to, że żyć wartościami nie oznacza nieporadności życiowej, a religijny - nie znaczy niedołężny. Także dzisiaj pokazuje ludziom, że prawdziwy sukces to potrójna synteza:
-  głębokiego życia wewnętrznego, które przede wszystkim uczy wymagać od siebie;
-  ludzkiej dobroci, która wierzy w dobre intencje innych;
-  oraz własnej pracowitości.

Niech ten portret pobieżny Proboszcza ze Świętej Góry dopełni świadectwo zasługujące na szczególną uwagę. Postawa Wawrzyńca Kuśniaka wzbudzała szacunek, nie tylko wśród ubogich, ale całej lokalnej społeczności. Po jego śmierci korespondent Ostdeutsche Zeintung napisał: X. Kuśniak, co miał rozdał na ubogie, a jeśli nie mógł ze swego, dawał z kasy Zgromadzenia, bo nikogo nie oddalał, każdemu chcąc pomóc. Sam żył w ukryciu, a można go było tylko wtenczas widzieć, gdy pomocy od niego żądano. Pozostało po nim trochę przyodziewku, który kazał rozdać ubogim. Pochowany był w cichości, tak jak żył, bez mowy i wszelkiej okazałości, ale zgromadzony tłum ludzi z wszystkich stanów, narodowości i wyznań, dał świadectwo czci, którą nieboszczyk był otoczony za życia.

Smutek spowodowany śmiercią ks. Kuśniaka był jednak specyficzny, jakby przeczuwano, że ta historia życia nie kończy się wraz ze śmiercią. Smutek był głęboki, ale taiło się w nim uczucie świętego wesela, a każdy z nas czuł się duchem jego owiany więcej jak za życia. Ta powszechność smutku po odejściu dobrego człowieka z jednoczesnym doświadczeniem inspirującej do działania mocy dobra, wskazuje na potrzebę ludzi, którzy są świadkami wartości uniwersalnych.

Z tego powodu 16 sierpnia 1968 r. Ks. Arcybiskup Antoni Baraniak - Metropolita poznański, rozpoczął Proces Informacyjny w sprawie beatyfikacji ks. Wawrzyńca Kuśniaka z Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri w Gostyniu. Na początku I uroczystej Sesji Arcybiskup nadał świątobliwemu kapłanowi, stosownie do praktyki Kościoła, tytuł Sługi Bożego. Powołano także Trybunał do procesu informacyjnego, który miał wnikliwie przebadać życie i pisma ks. Kuśniaka.

Ważnym wydarzeniem była także rekognicja zwłok Sługi Bożego, mająca na celu potwierdzenie ich autentyczności. Dokonali jej 21 kwietnia 1971 r. prof. Michał Ćwirko-Godycki i dr Jan Strzałko z Instytutu Antropologii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu wraz z członkami Trybunału kościelnego. Komisja dokonała identyfikacji oraz potwierdziła wyjątkowo dobry stan zachowania zwłok, tłumacząc to korzystnym ich umiejscowieniem w podziemiach, stwarzającym warunki dla naturalnej mumifikacji.

Ks. Wawrzyniec Kuśniak był pierwszym polskim filipinem, któremu Kościół przyznał tytuł Sługi Bożego. Odnowienie pamięci o Słudze Bożym ze Świętej Góry gostyńskiej, może pomóc nam dzisiaj, żyjącym często w tak nieludzkim świecie, uwierzyć w przemieniającą świat siłę dobra.




Bibliografia

  1. Pamiątka Jubileuszu Dwuchsetletniego Zgromadzenia XX. Filipinów na Górze Świętej Gostyńskiej Roku Pańskiego MDCCCLXVIII, Tom II, Nakładem Zgromadzenia XX. Filipinów, Poznań 1869

  2. H. Jaromin, Zarys historii Kongregacji Oratorium Św. Filipa Neri w Polsce, w: Nasza Przeszłość, pod red. Ks. A. Scheletza, T. XXXII, Kraków 1970, s. 5-144

  3. P. T. Schulz, Dzieje miasta Gostynia w zarysie, Gostyń 1939

  4. E. Bojanowski, Dziennik 1853-1871, Wybór, wstęp i przypisy A. i T. Szafrańscy, Warszawa 1988

  5. Księga chrztów parafii Czarnkowo, PM 52/3, Archiwum Archidiecezjalne w Poznaniu

  6. Przemówienie J.E. Księdza Arcybiskupa Metropolity Antoniego Baraniaka wygłoszone podczas I-szej Sesji Trybunału do Procesu Informacyjnego Sługi Bożego Księdza Wawrzyńca Kuśniaka na Świętej Górze - 16.VIII.1968 r., Archiwum Kongregacji Oratorium na Świętej Górze

  7. Oświadczenie prof. dra hab. J. Strzałko z dnia 3 listopada 2003 r., Archiwum Kongregacji Oratorium na Świętej Górze



Ks. Wawrzyniec Kuśniak COr
Kazanie na Niedzielę 5-tą po Trzech Królach
w 1845 w Niedzielę 26 po Świątkach przeczytane
w 1832 miane


Dopuśćcie rość oboygu (Math.13)

Niemoże bydź czulsze wyobrażenie Miłosierdzia Boskiego ku Grzesznikom, nad to, które nam dzisieysza wystawia Ewangielia, w Przypowieści o Gospodarzu; który nie dopuścił wyrywać kąkolu z swey roli, ale mu pozwolił rość razem z pszenicą, dopuśćcie rość oboygu.

Tak jest bardzo codziennie prawie w nowe i coraz większe wpadając błędy i przestępstwa, niedoświadczamy nad sobą, jak tylko skutków niepojętego Miłosierdzia Boskiego, i to jak nayczęściey: tym czasem, jakież to w nas sprawuje uczucia? Umiemyż pożytkować z cierpliwości tego Niebieskiego Gospodarza, który nam pozwala rość z innem zbożem na Roli Ś. Kościoła, aż do czasu doyrzałości zupełney? Zdaje się, że nie.

A mówiać jaśniey i wyraźniey, stosownie do sposobu naszego postępowania - znajdują się miedzy nami jedni, którzy się aż nadto zasadzają na Miłosierdziu Boskim, a drudzy którzy wcale nie: a przeto, jedni z nas są pełni zbytecznej ufności, a drudzy rozpaczy.

Zapobiedz tem dwóm okropnem niebezpieczeństwom, przedsięwziąłem na dzisieyszej nauce, a to przez pokazanie jednym jako Miłosierdzie Boga jest wielkie; a drugim czego po nich wyciąga.

- A zatem; to co Bóg czyni dla Grzeszników, uważmy naprzód. - To co grzesznicy czynić powinni, uważmy powtóre.

Miłosierdzie Twoje Boże, jest nad wszystkie Twe dzieła, i któż go więc godnie pojąc może? Kto go stosownie do wielkości jego zawdzięczyć? Nie jesteśmy sami przez siebie do tego zdoln[y]mi, a zatem abyś nam na ten koniec udzielił Twego Światła i pomocy, prosiemy Cię o to przez przyczynę Twej Matki N. M. P.

I
Wszystko Chrześcijanie, jest uweselające w postępowaniach, które czyni Miłosierdzie Boga względem Grzeszników. - Albowiem oczekuje ich, zaprasza i łaskawie przyjmuje Pokutujących.

Grzesznicy! Bóg was oczekuje! Ten jest pierwszy skutek jego Miłosierdzia. - Nieprędzej wpadliście w błędy, niż zasłużyliście na karę, i niewprzód zbuntowaliście się przeciw Bogu, niż wszystkie stworzenia prosiły Go o zemstę za wasz rokosz. "Panie, - mówiły one, jak ci słudzy gospodarza w dzisiejszej Ewangielii, - chceszże iżbyśmy pośli, wyrwać z roli Kościoła twojego ten kąkol, który go hańbi i który przytłumia ziarno dobre"?

"Chceszże - mówi Morze, - abym ich w moich pochłonęło przepaściach? Chceszże - mówi Ziemia, - abym się otworzyła, i zagrzebała ich w moich wnętrznosciach? Chceszże - mówi Powietrze, - abym ich zadusiło? Ogień, abym ich spalił? - Woda, abym ich zalała"?

Cóż odpowiada Oyciec ten Miłosierny? "Nie - poczekajcie aż do żniwa. - Ten kąkol może się jeszcze obróci w ziarno dobre. - Ten Grzesznik może się jeszcze nawrócić".

O Miłosierdzie nieskończone Boga naszego! Już tak wiele lat, jak cię obrażamy Boże! A Ty nas nie karzesz! I czemu? Czyliż dla tego, iż chcesz, abyśmy się nawrócili do Ciebie? Tak jest, odpowiada Piotr Ś.: Cierpliwie postępuje dla was, niechcąc abyście zginęli, lecz abyście się do Pokuty nawrócili.

Chce Bóg ukarać ludzi - przez Potop powszechny z przyczyny występków których się dopuścili: ale nie czyni tego, tylko żałując ich, mówi Pismo Ś.; mówi on o tej karze jak o rzeczy przyszłej, aby udzielił czasu do ubłagania Jego gniewu. - Napomina ich przez nieszczęścia, któremi ich wprzód przez lat 60 dotykał, niżeli nastąpił potop powszechny. Posyła im nareście Noego, aby im ogłaszał Pokutę, i aby ich zapewnił, iż ieżeli odmienią swe życie, tedy i On swóy odmieni Wyrok. Ten S. Patryarcha bawi się sto lat budując Korab, aby się wszyscy dziwując tey budowli, nawrócili. - Jakaż wiec zwłoka, a następnie jaka cierpliwość z strony Boga względem Grzeszników.

Lecz niedosyć na tem. Nietylko czeka Bóg cierpliwie grzeszników, ale jeszcze zaprasza ich, aby się nawrócili do Niego. - "Jeruzalem, Jeruzalem, Miasto niewierne i buntownicze, wylałoś się na miłości wszeteczne: jednakże powróć do Mnie, a Ja ciebie przyimę; - tak mówił niegdyś Bóg do duszy grzeszney w Starym Testamencie. Słuchaymyż, co mówi w Testamencie Nowym: - "Póydzcie do Mnie wszyscy, którzy pracujecie i obciążeni jesteście, a ja was wspomogę".

Grzesznicy! Którzy znużyliście się chodząc po drogach nieprawości, ztem wszystkiem pódźcie do Mnie a ja was ochłodzę. - Pódźcie więc, kosztujcie i doświadczaycie jako Pan jest słodki, jako jarzmo Jego jest lekkie a rozkazy Jego kochane.

Ależ Niebieski ten Pasterz dusz naszych niekontentuje się, wołać tylko błądzącey owieczki, lecz idzie sam i szuka jey jeszcze.
- Przypatrzcie się Mu szukaiącemu jedną z tych owieczek błądzacych wedle studni Jakuba - była to Samarytanka.
- Patrzcie na Niego w domu Szymona trędowatego, szukaiącego drugiey owieczki błądzącey - była to Magdalena.

Patrzcie na Niego szukaiącego inney owieczki na mieyscu ceł w Kafarnaum - był to Ś. Mateusz, którego odtąd przemienia w Apostoła, a w Jerychu Zacheusza z grzesznika publicznego, doskonałego czyni pokutnika.

Patrzcie na te wnętrzności zdjęte litością ku wszystkiem w powszechności grzesznikom. - "Miłosierdzia chcę, - mówi On - a nie ofiary. Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych".

O jak wiele razy Miłosierdzie Boga zapraszając wszystkich mieszkańców Jeruzalem, zgromadzić ich chciało, jako kokosz zgromadza pisklęta pod skrzydła swoje? - Ale i w naszych jeszcze czasach, alboż nie doświadczamy skutków tych Miłosierdzia Boskiego? Alboż nieoczekuje nas? - Alboż nie wzywa nas i nie zaprasza do pokuty? - a na koniec alboż nieprzyimuje łaskawie pokutujących do siebie?

Przypatrzmy się temu w naywięcey uweselającym przykładzie, który nam święta wystawia Ewangielia. Jest to przykład Marnotrawnego Syna. Młodzieniec ten dotknięty nieszczęśliwym swym stanem, w którym go zbrodnie i występki jego postawiły, cóż czyni? "Wrócę się - mówi on - do domy Oyca mego. - Jeszcze był daleko, gdy go Oyciec spostrzeegłszy, zdjęty był litością - a zapomniawszy swojey starości, wybiegł przeciw niemu, rzucił siędo jego szyi i ucałował go". - "Ach Oycze! Nayukochańszy! Cóż czynisz - mówi syn ten. - Zgrzeszyłem przeciw Niebu i Tobie. Niejestem godzien, abym się nazywał synem Twoim. - Policz mię więc, już tylko między sługi Twoje".

"Nie tak synu - odpowiada dobry Oyciec. - Zapominam już wszystkich twoich zbrodni. - Przynoście co prędzey odzienie godowe i obleczcie syna mego: bo ten to jest, który umarł i jest wskrzeszonym, zginął był, i znalazł się".

Otóż będzie wyobrażenie naywłaściwsze Miłosierdzia Boskiego względem grzeszników. - Tak jest, skoro tylko grzesznik zwraca się do Boga z dróg nieprawości: tym pierwszym zaraz jego postępkiem, Miłosierdzie Boga wzruszone bieży natychmiast ku niemu - uprzedza go swą łaską, i nawróconego przyimuje łaskawie, darując mu wszystkie popełnione nierządy.

"Ale Panie - mówi ten grzesznik pokutujacy ze łzami oczu i boleścią serca - oto byłem nieczysty, gniewliwy, łakomy, obmowca, itd. Używałem na złe Twych łask i dobrodziejstw. - Nie jestem godzien zwać się synem Twoim".
"Nie, - mówi Pan - nie chcę już pamiętać więcey twoich grzechów. - Zwracam ci sukienkę niewinności, którą utraciłeś przez twe grzechy i obłąkania!

Otóż grzesznicy! Jak się zwami obchodzi dobroć Boska. - O jakbyście byli szczęśliwemi, gdybyście wniey pokładali nadzieję! Ale obawiając się, aby ta nadzieja nie zamieniła się w zbyteczną ufność, uważmyż więc jeszcze, co powinniśmy czynić, dla odpowiadania godnie Miłosierdziu Boskiemu.


II
Miłosierdzie Boga oczekuje was grzesznicy! Nieużywaycież więc na złe jego cierpliwości. Wzywa was i zaprasza: jdzcież wiec za Nim; przyimuje was łaskawie do siebie: bądźcież Mu więc wierni.

Jakże więc bardzo Bóg nasz znosi nas cierpliwie i oczkuje, abyśmy pokutowali. - A my zamiast pożytkować z jego cierpliwości, będzieimyż przyczyniać jeszcze grzechu do grzechów: - cudzołóstwo do nieczystości, - zdzierstwo do łakomstwa, - obmów do posądzań, - krzywoprzysięstw do kłamstwa, - bluźnierstw do przeklęctwa?

Bóg oczekuje nas: amy skarbami Jego dobroci i cierpliwości będziemyż pogardzać? Ach! Lękajmy sie bardzo tego naywięcey, pomnąc, iż nieczułość na dowody Jego Miłosierdzia i Dobroci, prowadzi za sobą gniew, na dzień gniewu i sądu sprawiedliwego Boga. - Czciymy więc Miłosierdzie Boga, które nas oczekuje, abyśmy się nawrócili - ale nie używaymy go na złe przez zwłokę naszego nawrócenia. - Lecz wzywa nas jeszcze Bóg i zaprasza do tego nawrócenia; potrzeba więc, abyśmy szli powolni za Nim.

Jest prawo jedno, jak uważa Ś. Ambroży, podług którego, Bóg czyni nam Miłosierdzie: a to prawo jest, złączenie się woli naszej z Wolą Boga. - Chce On nas zbawić, potrzeba więc, abyśmy i my tego chcieli.

Wzywa nas i zaprasza do siebie; potrzeba więc, abyśmy szli za Jego głosem; podaje nam rękę - potrzeba więc, abyśmy się jej trzymali. Wola Boska nie czyni swego skutku, jak tylko złączona z naszą, która dzieło zaczęte od Boga, do tegoż doprowadza skutku i kończy.

Ale jakieyż to woli Bóg wyciąga od nas? Oto woli, któraby się zgadzała z wielkością jego Miłosierdzia, a z którey moglibyśmy mówić z Ś. Pawłem do Boga: - "Panie, co chcesz abym uczynił"? - To co Bóg z tym uczynił Apostołem, czyni jeszcze aż dotąd codziennie prawie z grzesznikami. - Wzywa ich i szuka, wtem sam czas, kiedy go prześladują. - Doświadczenie przekonywa nas o tey prawdzie nayoczewiściey.

O! Jak często głos Miłosierdzia Boskiego słyszeć się dał w gruncie serc waszych, w ten sam czas gdyście go obrażali? O! Jak wiele razy, mówił On do ciebie grzeszniku, gdyś popełnił nieczystość, niesprawiedliwość, lub inną zbrodnię. - "Synu moy! Nieczyń tego! Czemuż to mnie prześzladujesz! Ja jestem Zbawicielem i Bogiem twoim".

Cóż więc powinniśmy czynić na ten czas, gdy głos podobny słyszemy mówiący do nas? Oto poddawać się i bydź powolnemi, odzywaiąc się z Jobem: - "Zawołasz mię, a ja odpowiem Tobie, dziełu rąk Twoich podasż prawicę. Policzyłeś Panie kroki moje w moim obłąkaniu, ale już wracam się do Ciebie - daruy mi więc i nie pamiętay mych błędów".

Nakoniec, poniewasż Miłosierdzie Boga przyimuje grzesznika i daruje mu wszystkie jego przewinienia: cóż więc grzesznik ze swey strony powinien? - Oto zostać się wiernym, a wiernym aż do śmierci, niewracając się więcej do pierwszych nierządów. - Powinien zupełnie wyrzec się grzechów, które mu są odpuszczone: a więcey nieobrażać Boga. - Potrzeba, aby resztę dni swoich opłakiwał w Pokucie prawdziwey, - ażeby był przejęty naywyższą wdzięcznością i nieustawał dziwić się temu, co Miłosierdzie Boga uczyniło z nim. - Potrzeba, aby ustawicznie chwalił Jmię Pana, widząc nad sobą Jego nieskończoną dobroć, która go wyciągnęła z przepaści, wktórey go zanurzyły zbrodnie.

"Uwielbiać będę Jmię Twoje na wieki, poniewasż miłosierdzie Twoje wielkie jest nademną, i wyrwałeś duszę moję z przepaści". Takie to były uczucia pokutującego Króla, takiemi powinny bydź i nasze.

Słyszeliście więc bardzo jak wielkie jest Miłosierdzie Boga ku grzesznikom. - Nie wątpcież o nim nigdy i w nierządach bądź naywiększych życia waszego nierozpaczaycie o waszym zbawieniu. Dobroć Boga przewyższa wszystkie złości ludzkie. - Ale też znowu, niewzywaycie jey na złe, bo przestrzega nas Prorok, iż Miłosierdzie Boga, jest dla tych, którzy go się obawiają, a nie dla tych, którzy nim pogardzają. - Oczekuje was Bóg do pokuty, nie pogardzajcież więc jego cierpliwością. - Zaprasza was do nawrócenia się: bądzcież wiec powolnemi Jego głosowi. - Przyjmuje was nawracających się łaskawie; bądźcie Mu więc wiernemi i nieodstępujcie Go już nigdy więcey.

Sprawiedliwi ufaycie Miłosierdziu Boskiemu, ale oraz bądźcie mu wiernemi, aby korona wam przyobiecana, oddana była zasługom waszym.

Grzesznicy ufaycie także w Miłosierdzie Boga; ale oraz czynicie pokutę. - Czynić pokutę bez nadziei, jest to kara potępieńców, - a ufać bez czynienia pokuty, jest to cząstka bezbożnych. Ale czynić pokutę i ufać, jest to pociecha grzeszników prawdziwie nawróconych, którzy tu pożytkując na tem świecie, z Miłosierdzia boskiego, chwaleni i uszczęśliwieni będą wiecznie na drugim. Amen.



MODLITWA O BEATYFIKACJĘ
SŁUGI BOŻEGO KS. WAWRZYŃCA KUŚNIAKA


Boże, który wywyższasz pokornych i nagradzasz wierność w rzeczach małych, gorąco Cię błagam, abyś wsławił księdza Wawrzyńca Kuśniaka, udzielając mi łaski, o którą Cię serdecznie proszę...
Ufam także, że beatyfikacja Twego sługi ks. Wawrzyńca, męża żywej wiary i miłości, powiększy chwałę Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego.
Najświętsza Maryjo, Świętogórska Różo Duchowna, spraw, aby gorliwy Twój czciciel mógł być zaliczony do grona błogosławionych.

Ojcze nasz..., Zdrowaś Maryjo..., Chwała Ojcu...
Święty Filipie Neri, módl się za nami.

Za zezwoleniem Władzy Duchownej
Poznań, dnia 24. X. 1968r.


O łaskach otrzymanych za wstawiennictwem Sługi Bożego prosimy powiadomić:
Księża Filipini
Głogówko 1 - Święta Góra
63-800 Gostyń
E-mail:  
sanktuarium@filipini.gostyn.pl


Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri w Gostyniu
63-800 Gostyń, Święta Góra - Głogówko 1
tel. (65) 572 00 14;(65) 572 39 47
fax (65) 572 08 55 (wew. 14)
kongregacja@filipini.gostyn.pl